• Wpisów:25
  • Średnio co: 100 dni
  • Ostatni wpis:7 lata temu, 10:48
  • Licznik odwiedzin:23 056 / 2621 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Dziękuje wszystkim tym którzy mnie wspierali. Nawet nie wyobrażacie sobie jak było ważne dla mnie, dostawać smsy od Was. To była prawie zawsze najprzyjemniejsza część dnia. Nawet gdy pisaliście o jakiś duperelach, sprawiało to, że nie czułem się tam samotny. To naprawde podnosi na duchu, gdy się wie, że ma się do kogo tu wracać. Było wiele ciężkich chwil podczas podróży. Jak zwykle pojawiało się zwątpienie. Ale dzięki Wam się to udało.

Jeszcze raz wielkie podziękowania dla wszystkich tych, którzy o mnie nie zapomnieli i wspierali mnie w tych gorszych momentach. Nie chce wymieniać osób imiennie, bo jakbym kogos przez przypadek ominął to bym chyba sobie nie wybaczył

Podziękowania również dla tych osób, których nie znam osobiscie, ale również tu czasem zaglądały

Mam nadzieję, że nie było to za bardzo nudne Mickiewiczem nie jestem

Do następnej przygody !
  • awatar Gość: I could watch Schindler's List and still be happy after redaing this.
  • awatar Gość: I could watch Schindler's List and still be happy after redaing this.
  • awatar Gość: I could watch Schindler's List and still be happy after redaing this.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (29) ›
 

 
Bardziej szczegółowo.

Obecnie siedze w domku Juz cały szczęśliwy, zmęczony i przygotowujący sie psychicznie na następne dni.

Zanim jednak dotarłem do moich ukochanych Tychów to musiałem przebyć wiele kilometrów.

Wszystko zaczęło się rano w Chefchouan. Razem z najlepszymi Polakami pod słońcem poszliśmy na dworzec autobusowy koło 6 rano. Tam się pożegnaliśmy bo ich gnało aż do Nadoru i okolic a mnie do Tangeru. Nie zazdrosciłem im tej 10 godzinnej podróży, ale z smsa Wojtka wynikało, że wrażenia całkiem całĸiem. Mój autobus był hmmm, jakby to powiedzieć... No właśnie taki. W połowie trasy, konkretnie w Tetuan oczekiwała mnie niespodziewana przesiadka do drugiego autobusu, tego samego typu, ale jednak w tym lepszego, ze nikt obok mnie nie siedział i mogłem jakos pomiescic moje nogi na siedzeniu obok.

W Tangerze wylądowałem w nieznanym sobie miejscu, ale przewodnik zdał egzamin poraz kolejny i szybko znalazłem drogę. W porcie dowiedziałem się, że jeśli chce bezpośrednio dostać się do Algercias musze dostac sie do nowego portu. Za pomocą autobusu bo znajduje sie on okolo 40 km od Tangeru. Na dworcu dowiedziałem sie, ze autobus jest za darmo ale trzeba miec bilet. Niestety pan obsługujący kasy olał moje zapytanie o to, w jaki sposób mam zdobyć bilet, skoro powiedziano mi w porcie, ze bilet do Algercias musze kupic w nowym porcie. Na szczęście ktos inny mi pomógł i wskazał mi miejsce gdzie mogłem kupić taki bilet na miejscu i tym samym dostać się do nowego portu za pomocą autobusu.

Nie był to jednak koniec problemów. Priorytetem stała się wymiana marokańskich dirhamów na euro. Potrzebowałem tej kasy, żeby mieć na bilet do Malagi i na bilet na autobus na lotnisko. Jednak jak się okazało wymiana pieniędzy na euro nie jest tak łatwa jak wymiana na dirhamy. W pobliżu portu żaden kantor nie chciał mi sprzedać ojro. Została mi jedna opcja - iść w góre miasta do mediny. Wiedzialem, że tam jest ulica na której jest pełno kantorów. Problemem było to, że autobus odjeżdzał mi za 15 minut. Ruszyłem więc ostro i gazem pod góre z plecakiem niemalże biegłem. Spociłem sie jakbym biegł maraton W końcu dotarłem na miejsce i musiałem odwiedzić chyba ok 6 kantorów, by znalazł się ktoś, kto mi wymieni dirhamy na euro. Zostało mi 28 euro. Na autobus zdążyłem na ostatnią chwile i jeszcze musiałem sie pokłócic z kolesiem który dosłownie dotknął mój bagaż gdy wkładałem go luku w autobusie i chciał za to kase. No ale w końcu mogłem odpocząć.

W porcie odbyło sie bez żadnych problemów (choć nie rozumiem czemu nikt mnie nie sprawdzał, gdy bramka pikała dwukrotnie jak przez nia przechodziłem). Szybko wylądowałem na promie i siedziałem sobie patrząc jak czarny ląd bardzo powoli znika na horyzoncie. Miałem mieszane uczucia, bo ostatnimi dniami nabrałem chęci, żeby tam zostać na dłużej. Z drugiej strony byłem szczęśliwy, że już wracam, do rodziny, znajomych. Oczywiście szczęscie specjalnie mi nie dopisało, bo na autobus do Malagi spóźniłem się zaledwie 2 minuty. Przyszło mi czekać godzinke ale nic wielkiego. Ponieważ umówiłem się wcześniej z Anią, że przenocuje mnie w Maladze to dałej jej znać smsowo o której będę. Niestety nie dostałem żadnej odpowiedzi. Drugiego smsa pisałem juz jak dojezdzałem ale znowu mój sms chyba poszedł w eter. Czekałem na dworcu z godzine, po czym zdecydowałem, ze ide poszukać kawiarenki internetowej. Kluczowe dla mnie było dowiedzieć się, czy mój lot nie został odwołany (ze względu na strajk we Francji który rozpoczął sie 19 października). Liczyłem też może na to, że złapię Anie przez neta. Kafejka była na dworcu autobusowym, ale oczywiście akurat jak chciałem tam iśc, to padły im serwery. Ruszyłem więc w miasto i szukałem kafejki na własną rękę. Ciężko było, bo ludzie niekumaci z angielskiego. W końcu jedna kobieta mi pomogła i udało mi sie znaleźć jakąś kafejke.

Okazało się, że mój lot jest aktualny, co niezmiernie mnie ucieszyło, bo oznaczało, że zdąże na ślub Mileny i Satyi. Kamień spadł mi z serca. Anke też złapałem przez fejsbooka. Okazalo się, że gdzieś zapodziała telefon i myślała że dam jej znać wcześniej, że przyjade. Na szczęście jednak wszystko poszło później juz gładko, pomimo tego małego nieporozumienia. Ugoszczony zostałem po królewsku. Makaron, kąpiel, nocleg i towarzystwo trzech fajnych dziewczyn (pozdrawiam dziewczyny ) - dla zmęczonego wędrowca istny raj Już dziękowałem Ani sto razy chyba ale moge podziękować jeszcze raz - DZIĘKI !! Samolot miałem na 6 rano, a ponieważ nie było aotubusów na lotnisko o tej porze, musiałem się woziść wcale nietanią taksówką. Pobudka tez nieza fajna, bo wstawanie o 3:50 rano, gdy poszło się spać po 1 raczej do najprzyjemniejszych nie należy. Na lotnisku byłem tak gdzieś 4:45 więc do zamknięcia wyjścia o 5:30 miałem 45 minut. Wydawać by sie mogło, że całĸiem dużo. O ile odprawa bagażu poszła dość szybko to już odprawa pasażerów była tragicznie długa. Tak się złożyło, że było wiele lotów o tej porze a uruchomiono tylko dwie bramki. Stworzyła się więc gigantyczna kolejka. Zacząłem sie bardzo denerwować. Koniec końców przy wyjściu byłem o ... 5:42. No więc troche szczęścia miałem

Pierwsze wrażenia z Polski ?? Masakrycznie zimno Na szczęście miałem przyjemny powrót do domu, bo odwozili mnie znajomi od rodziców.

I tak praktycznie skończyła się moja przygoda z Marokiem
  • awatar Gość: I’m impressed, I need to say. Really rarely do I encounter a weblog that’s both educative and entertaining, and let me let you know, you've gotten hit the nail on the head. Your concept is outstanding; the problem is one thing that not sufficient individuals are speaking intelligently about. I'm very comfortable that I stumbled across this in my search for one thing referring to this.
  • awatar Gość: magdalenaJa takc5bce miac582am taki przypadek jak Madzia. Zaszc582am w cic485c5bcc499 (trzecic485) majc485c wkc582adkc499 z mezidic485. moja pani ginekolog nie usunc499c582a jej mc3b3wic485c c5bce to grozi poronieniem. W trzeim miesic485cu cic485c5bcy dostac582am potwornych bc3b3li, wystc485pic582o krwawienie, potem szpital , poronienie, i c582yc5bceczkowanie. Takc5bce jak widac487 z tej sytuacji nie ma dobrego wyjc59bcia. Powodzenia!
  • awatar Gość: magdalenaJa takc5bce miac582am taki przypadek jak Madzia. Zaszc582am w cic485c5bcc499 (trzecic485) majc485c wkc582adkc499 z mezidic485. moja pani ginekolog nie usunc499c582a jej mc3b3wic485c c5bce to grozi poronieniem. W trzeim miesic485cu cic485c5bcy dostac582am potwornych bc3b3li, wystc485pic582o krwawienie, potem szpital , poronienie, i c582yc5bceczkowanie. Takc5bce jak widac487 z tej sytuacji nie ma dobrego wyjc59bcia. Powodzenia!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (31) ›
 

 
Bye bye Africa ... Mój prom właśnie ruszył
 

 
Hej Jestem w Szewszawan. To bedzie krotki post bo nie mam za wiele czasu. Jest ogolnie super. Idealne miejsce na zakonczenie podrozy. Miasteczko to krolestwo koloru niebieskiego w przeroznych odceniach. Uliczki sa magiczne. No tego sie nie da opisac. Ten intensywny niebieskie kolor. Jako ze to Marokanska stolica haszu to mozna to roznych ciekawych ludzi spotkac. Spotkaleù w busie dwoje mega fajnych Polakow, Wojtka i Gosie. No i se tak tu siedzimy w miasteczku. Wczorajszy wieczor na dachu z Japonczykiem Wata rzadzi. a dzisiaj maly trip w gory. Magiczne miejsce do ktorego napewno bede chcial wrocic.

No a jutro z rana zaczynam podroz powrotna. Oby wszystko poszlo po mojej mysli. W koncu sie zobaczymy. Marze o zimnym piwie
  • awatar Gość: A muitne saved is a minute earned, and this saved hours!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Fez jest fest Sorry ze taka przerwa w wiadomosciach na blogu, ale bylem dosc zajety, mialem intesywne dni.

Volubilis okazalo sie super. Z roznych wzgledow

No i rano w Meknesu do Fezu. Autobus jechal kolo 1,5 h wiec looz. Gorzej bylo po wyjsciu z busa. Mianowicie pomylilem lokalizacje, bo stacja autobusowa na ktorej wyladowalem, choc wielka, to nie byla zaznaczona na mojej mapie. Wiec dosc tak duzo pobladzilem. Pomogla mi troche trojka Polakow z Plocka. No i w koncu mniej wiecej znalazlem droge do schroniska mlodziezowego. Jak juz tam dotarlem, caly szczesliwy to okazalo sie, ze nie ma miejsc. W pobliskim hotelu nie bylo ani zywej duszy. Wiec ostatnia dosc tania opcja byla.. na drugim koncu miasta. I znowu zapychanie. Tak sobie wedrowalem w najgoretszej porze dnia przez 3 godziny. Na miejscu moze warunki nie krolewskie. Z tym ze cieply prysznic 10 dirhamow. Gdy zobaczyli ze biore prysznic z zimna woda pojawil sie dla mnie specjalny cennik, czyli 5 dirhamow za zimna wode. Komentarz chyba zbedny.

Po chwilowym wypoczynku ruszylem w miasto. Okazalo sie naprade ogromne. I piekne. Dzieki bogu sa tu trasy tematyczne i dzieki temu nie tak latwo sie zgubic w medinie. W koncu 9465 ulic moze zrobic nieco problemu. Szcegolnie ze nie sa pooznaczane. A jesli juz to tylko po arabsku. No w kazdym badz razie sobie sporo pozwiedzalem.

Powrot nocny przez medine to byl thriller w najlepszym wydaniu. Ciemno podejrzane typy i setki tak samo wygladajcych uliczek. Strach sie bac. Na szczescie w polowie drogi z opresji wybawil mnie Abdul, ktory o dziwo za pokazanie mi drogi nic nie chcial.

Dzisiaj juz bylo przadne zwiedzanie. Pomimo intesywnosci miasta mozna znaezc miejsca, w ktorych jest spokoj takie jak np przpiekny cmentarz zydowski (najesc tez sie mozna bo rosna tam drzewa pomaranczowe )W sumie to teraz wrocilem ze wzgorza, z ktorego rozciagal sie znakomity widok na cale miasto. Pieknie, oaza spokoju. Fez jest fascynujacy. Ale tak jak prawie kawde miasto bardzo meczacy. Rezste opowiadan po powrocie, bo na cala historie skladaja sie setki detali, malych przygod, spotkan, rozmow. Nie sposob tego opisac. Szcegolnie jak sie ma ograniczenia czasowe na necie.

Pozdrawiam Piotrka M, ktory napisal mi gigantycznego smsa Jutro do Szawszawan, czyli ostatniego punktu podrozy.
  • awatar schmittko: nie był wcale taki gigantyczny :) w końcu udało mi się streścić w zaledwie trzech częściach :) A na marginesie - nie uszło mojej uwadze, że zareklamowałeś kiedyś mojego bloga u siebie, więc teraz Ci się odpłaciłem :) Dużo mógłbym tu skomentować, bo choć Twoja podróż zgoła odmienna od mojej, to jednak wszystkie podróże mają w sobie zawsze jakąś część wspólną - taką atmosferę przygody, którą tu wyczuwam i przez to świetnie mi się czyta i gorąco kibicuję. Powodzenia w dalszym ciągu!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Jeszcze pare slow o Rabacie. Kolejny dzien okazal sie bardzo przyjazny do zwiedzania. Swiecilo sloneczko az milo, choc ranek tego nie zapowiadal. W ogole rabat okazal sie swietnym miastem. Znacznie bardziej przyjaznym od Casablanci. Wiadomo, halas tez tu byl ale w koncu to stolica panstwa. Jest tu natomiast bardzo wiele miejsc cichych a przede wszystkim wartych odwiedzenia. Najbardziej zachwycila mnie kasba Al-Udaja. Urokliwe miejsce. Najpierw ciekawy ogrod a potem platanina przpieknych waskich uliczek. Przyjelnoscia bylo sie w nich zgubic. Wszystkie domu i ulice bardzo zadbane. Swietne miejsce do fotografowania. A na koniec wyjscie na plac z widokiem na ocean. No cud miod i orzechy. Caly dzien zwiedzalem miasto i musze stwierdzic ze ludzie sa tu znacznie milsi. Nie tak natarczywi. A jezcze co do dziewczyn, to tu juz wiekszosc ubiera sie po europejsku i bardzo wiele z nich jest bardzo ladnych. W miescie bylo jeszce wiele ciekwych rzeczy do oblookania i tak praktycznie spedzilem caly dzien. Potem z Rachidem powrot do domciu.

Musze powiedziec ze rodzina Rachida to wspaniali ludzie. No po prostu niesamowicie dobrzy. Ugoscili mnie super, dali jedzenie, ktore bylo wrecz pyszne. Brat pokazywal mi takie sztuczki z kartami ze musialem zbierac szczeke z podlogi. Normalnie jak na dobrym pokazie iluzjonisty. Fajnie ze w koncu trafilem na takich dobrych ludzi, bo przynajmniej mam o nich lepsza opinie.

Wczoraj wyladowalem w Meknes. I dzieki temu ze pomylilem wschod z zachodem, to trafilem w dobre miejsce > Pomogla mi tez poznana Sahi i trafilem do schroniska mlodziezowego, najtanszej opcji w miescie. Turystow juz nie ma tutaj tak wiele i latwiej jest wszystko zwiedzac. Miasto moze nie jest jakilms cudem architektury ale jest ok. Za to zachod slonca byl z kosmosu. Takich chmur to ja nie wiem czy kiedykolwiek widzialem w swoim zyciu.

Teraz jestem w Moulay Idris. Pieknym miasteczku zbudowanym na zboczu gory a za godzine wybieram sie pieszo do Volubilis, czyli ruin miasta sprzed 2 ty lat. W moim przewodniku pisze ze to 5 km i najlepsze, ze pisalo ze to dla odwaznych no comments 10 km pieszo ma byc trudne ?

Wogole duzo jest jeszce do opowiadania. Ale to po powrocie Ktory juz niedlugo.
  • awatar Gość: That's a skillful awsenr to a difficult question
  • awatar Gość: ania 23mnie rc3b3wniez zostac582 jeszcze rok ze siraplkc485 , tec5bc nie narzekam uwac5bcam c5bce to skuteczna metoda antykoncepcji choc niektc3b3rzy twierdzc485 c5bce to c59brodek wczesnoporonny nie wiem co o tym myslec487?.Jedynym skutkiem ubocznym w niej jest to c5bce faktycznie wystepujc485 doc59bc487 czc499sto infekcje bakteryjne co jest bardzo mc499czace i trudne(w moim przypadku) do wyleczenia. Ale cuc5bc coc59b kosztem czegoc59b pozdrawiamwszystkie posiadaczki spiralek .!
  • awatar Gość: ania 23mnie rc3b3wniez zostac582 jeszcze rok ze siraplkc485 , tec5bc nie narzekam uwac5bcam c5bce to skuteczna metoda antykoncepcji choc niektc3b3rzy twierdzc485 c5bce to c59brodek wczesnoporonny nie wiem co o tym myslec487?.Jedynym skutkiem ubocznym w niej jest to c5bce faktycznie wystepujc485 doc59bc487 czc499sto infekcje bakteryjne co jest bardzo mc499czace i trudne(w moim przypadku) do wyleczenia. Ale cuc5bc coc59b kosztem czegoc59b pozdrawiamwszystkie posiadaczki spiralek .!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (28) ›
 

 
Szczerze powiem że cieszę się tu dużym co najmniej zainteresowaniem ze strony dziewcząt. Te blond włosy chyba robią swoje :-D a obecnie jestem w Meknes bo plany się nieco zmieniły. Pozdrowienia ;-)
  • awatar Gość: That's the thikning of a creative mind
  • awatar Gość: I told my kids we'd play after I found what I nedeed. Damnit.
  • awatar Gość: I told my kids we'd play after I found what I nedeed. Damnit.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (25) ›
 

 
Hej wszystkim. To znowu ja Tymrazem pisze po promocyjnych cenach. Znaczy w Rabacie jestem A najlepsze ze w sumie juz nie w Rabacie ale w Sale ( wyprzedaz ). Jestem u Rachida, czlowieka znalezionego przez hospitalityclub.org. Co ciekawe, jest starszy ode mnie o dokladnie 6 dni kocha podroze i ... studiuje informatyke

Do Rabatu jechalem pociagiem i bylo bardzo milo i bardzo szybko. Siedzenia w drugiej klasie a nasze pkp przebija na glowe. Z tym ze kolej tutaj funkcjonuje chyba tylko na polnocy kraju. Z takich ciekawostek to przypomnialo mi sie, ze oni nie maja tutaj swiatel dla przechodniow. Sa tylko swiatla dla samochodow i trzeba po prostu patrzyc kiedy sie zatrzymuja.

Jezsce pare slow o Casablance. 3,6 miliona ludzi. Wielki motloch i ciezko tam wytrzymac. Zbyt duzy halas, zbyt duzy smog. Niewiele rzeczy do ogladania. Ale meczet Hasana powalil mnie naprawde na lopaty. Jeszcze taka pogoda sie zabojcza zrobila, ze nie wiedzialem czy ogladac meczet czy robic foty cudownego zachodu slonca. Meczet polozony nad oceanem i jest naprawde ogromny. I to byloby wszystko jesli chodzi o Casablance. Jeszce moze pare drobiazgow ale to tyle.

W Rabacie natomiast deszcowo. Dopoki Rachid mial praktyki chodzilem sobie po miescie, ale w pewnym momencie zatrzymal mnie ulewny deszcz i koniec zwiedzania. Pochmurno, szaro, brzydko. A miasto wydaje sie prezentowac calkiem calkiem. Poniewaz zostaje u Rachida na dwie noce, to mam nadzieje, ze jutro bedzie lepsza pogoda na zwiedzanie. Narazie tyle chyba

Pozdrowienia dla Siutka. TAk, lupie i pale wioski tutaj tylko, a te wpisy to ino przykrywka. Szykuj sie bo przywioze harem Marokanek ( tak na marginesie calkiem ladne sa Marokanki )
  • awatar Gość: There is a lot of Mail (will not be published) (required) Website. Recent Posts. Birthday Kaziuko Markt in Vilnius Litouwen Plaatsen, Steden En Kaziuko markt in Vilnius, Litouwen Tags: camiisr, hoofdstad, kaziuko, litouwen, markt, uzupis,
  • awatar Gość: There is a lot of Mail (will not be published) (required) Website. Recent Posts. Birthday Kaziuko Markt in Vilnius Litouwen Plaatsen, Steden En Kaziuko markt in Vilnius, Litouwen Tags: camiisr, hoofdstad, kaziuko, litouwen, markt, uzupis,
  • awatar Gość: There is a lot of Mail (will not be published) (required) Website. Recent Posts. Birthday Kaziuko Markt in Vilnius Litouwen Plaatsen, Steden En Kaziuko markt in Vilnius, Litouwen Tags: camiisr, hoofdstad, kaziuko, litouwen, markt, uzupis,
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (24) ›
 

 
Casablanca. Wielkie miasto. Hałas na ulicach, mnóstwo sklepów, ludzi. Ale warto tu przyjechać dla jednej rzeczy - meczetu Hasana, drugiego największego meczetu na świecie. Po prostu cudo.
  • awatar Gość: There's a secert about your post. ICTYBTIHTKY
  • awatar Gość: There's a secert about your post. ICTYBTIHTKY
  • awatar Gość: There's a secert about your post. ICTYBTIHTKY
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (15) ›
 

 
Essaouira. Miasto artystow ktorzy przybywali tu szukac natchnienia. Tworzyli tu wielcy malarze, pisano tu ksiazki, a wszystko to zainspirowane klimatem miasteczka. Krecono to tez zdjecia do paru filmow, takich jak Krolestwo Niebieskie.

Co jest urzekajacaego w tym 75 tys miasteczku ? Sam musialem troche pochodzic zeby to odkryc. Przede wsystkim na poczatku wrazenia nie najlepsze bo padalo i bylo szaro. Ale nawet taka pogoda nie byla w stanie zniszczyc uroku tego miejsca gdy przeszedlem przez medinei doszedlem do portu i umocnien miejskich. To co charakterystyczne to rzeza mew przelatujacych tuz nad glowami. Obracam sie w prawo i widze potege oceanu w calej okazalosci. Okropny wiatr i fale rozbijajce sie o brzeg z niesamowitym impetem. Czasem oblewajac turystow. Mialem to szcescie ze pod wieczor w miare sie przejasnilo i z wiezy obronnej miasta moglem obserwowac zachod slonca. Bylo przepieknie. Dodatkowo fale wzbijajace sie nawet na kilka metrow, morze ptakow - wszystko to skladalo sie na hipnotyzujacy widok, od ktorego nie sposb bylo sie oderwac. Siedzialem jak zahipnotyzowany i odszedlem dopiero jak zrobilo sie kompletnie ciemno. Dodatkowy urok uliczek po zmroku. Takie widoki pamieta sie na cale zycie. I wtedy zrozumialem czemu artysci szukaja tu weny. Mozna ja znalezc w kazdym kawalku nieba, ziemii, czy ulicy.

Liczylem ze nastepnego dnia zrobi sie lepsza pogoda ale sie przeliczylem. Pada, szaro. Zastanawiam sie jak to niebiesko biale miasteczko wyglada przy slonecznej pogodzie. Co ciekawe udalo mi sie dzisiaj byc na mszy sw. Brakowalo tego. Co prawda po francusku a ksiadz byl bardzo smieszny chodzac po kosciele i dyrygujac obecnymi do spiewania. Pogoda niestety sie nie poprawila ale dzisiaj znowu ide na mury, zeby posiedziec i pomyslec.

Jutro rano do Casablanci autobus. Nastepne dni to Rabat. Wiec mam nadzieje ze pogoda sie poprawi bo to miasta portowe. A potem miasta sultanskie.
  • awatar Gość: Thanks for your beneficial post. In recnet times, I have been able to understand that the symptoms of mesothelioma are caused by the particular build up of fluid involving the lining of the lung and the upper body cavity. The condition may start inside the chest place and multiply to other parts of the body. Other symptoms of pleural mesothelioma cancer include weight loss, severe inhaling trouble, temperature, difficulty taking in food, and swelling of the face and neck areas. It should be noted that some people having the disease tend not to experience virtually any serious signs or symptoms at all.
  • awatar Gość: Needed to compose you that litlte bit of word to help give many thanks once again for all the gorgeous things you've contributed on this page. It's so seriously open-handed of you to provide openly precisely what a lot of people would have supplied as an electronic book in making some bucks for themselves, and in particular now that you might well have done it in case you decided. Those good ideas also served like the good way to be sure that most people have a similar keenness just as my very own to see much more with regards to this problem. I'm sure there are lots of more pleasurable times up front for individuals who go through your site.
  • awatar Gość: Needed to compose you that litlte bit of word to help give many thanks once again for all the gorgeous things you've contributed on this page. It's so seriously open-handed of you to provide openly precisely what a lot of people would have supplied as an electronic book in making some bucks for themselves, and in particular now that you might well have done it in case you decided. Those good ideas also served like the good way to be sure that most people have a similar keenness just as my very own to see much more with regards to this problem. I'm sure there are lots of more pleasurable times up front for individuals who go through your site.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (14) ›
 

 
17 godzin tłuczenia się autobusami i z piasków pustyni przeniosłem się nad atlantyk. I pada. Pierwszy raz w Maroku.
  • awatar Gość: You rellay saved my skin with this information. Thanks!
  • awatar Gość: You rellay saved my skin with this information. Thanks!
  • awatar Gość: Artilecs like this are an example of quick, helpful answers.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (23) ›
 

 
I jeszce tak z innych spraw. Nie pisalem smsow bo nie mialem zasiegu na pustyni. I dziekuje tym razem w szceglnosci za smsy cioci Monice i Markowi, ktorego sms byl bardzo motywujacy. A pozdrawiam wszystkich bez wyjatku
  • awatar Gość: I'm so glad that the internet alolws free info like this!
  • awatar Gość: I'm so glad that the internet alolws free info like this!
  • awatar Gość: I'm so glad that the internet alolws free info like this!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (26) ›
 

 
No i wczorajszy dzien. Cud miod i orzechy. Rano busem do Arfoudu. Poznalem Toma ze stanow, ktory tez podrozowal samotnie wiec sie skumplowalismy. Jazda autobusem to byla parodia > Droga byla dziurawa jak ser szwajcarski. Temperatury saharyjskie. KLimatyzacja - mozna sobie bylo otworzyc okno > Pelny autobus i zer przystankow. Jak ktos chcial wysiasc to klaskal tak zeby kierowca uslyszal. Dochodzilo do sytuacji, gdzie kierowca ruszal autobusem i musial sie zatrzymywac doslownie 20 m dalej bo ktos innych chcial wysiasc. Dlatego podroz ciagnela sie w nieskonczonosc.

W koncu dotarlismy i od razu zostalismy zaatakowani przez Marokanczykow stosem roznych ofert. Tam tez rozstalismy sie z Tomem a ja spotkalem czworo Polakow z Krakowa. POlecili mi skorzystac z jednej z ofert wycieczki na pustynie. Pomimo drozyzny zgodzilem sie i nie zaluje. Choc poczatki byli ciezkie. Najpierw w poblize ergu chebbi mial mnie zawiesc koles ktory rozwowil towary. Wiec jezdzilem z nim furgonetka wokolo targowiska chyba przez godzine. Potem jak juz jechalismy w strone pustyni to zbieral po kolei chetnych ludzi do podwiezienia. Uzbieralo sie ... 16 ludzi w furgonetce. Masakra. Jeszce jak jechalismy to bylo bardzo wietrznie wiec byla taka mala burza piaskowa wiec zanim dojechal do ergu juz mialem wszedzie piasek. Potem odpoczynek w oberzy, gdzie poznalem pare z Niemiec - Antona i Rebecce. Bardzo sympatycani ludzie. NO i po odpoczynku, wypiciu ich berberskiej whiskey, czyli po prostu mietowej herbaty, na pustynie na wielbladach. Super przezycie. POmimo wiatru i niewygodnego siedzenia na dromaderze bylo fantastycznie. Pokonywalismy kolejne wydmy a slonce powoli chylilo sie ku zachodowi oswietlajace piasek na tysiac mozliwych sposobow. Po okolo " godzinach dotarlismy do oazy, gdzie znajdowaly sie namioty Nomadow. POwspinalismy sie troche na wydmy i pozjezdzalismu na piasku. Potem siedzielismu na poduchach, pilismy herbate i opowiadalismy sobie rozne historie. Szcegolnie wiele na temat Maroka. NIebo zrobilo sie niesamowite. Usiane gwiazdami. To plus ta cisza i swiatlo tylko swiec dawaly niesamowity klimat. Potem kolacja u Nomadow i szlismy powoli spac do namiotow. Powoli bo nie moglem sie zmusic do tego zeby przestac patrzec na to niesamowite niebo. Wygladalo niesamowicie. Pozniej juz tylko zasypianie przy muzycie bebnow. Jednym krotkim slowem - CZAD. Rano powrot; obserwowanie wschodu slonca i meczaca podroz wielbladami. Naprawde swietna sprawa. Po sniadaniu w oberzy zabralem sie z Niemcami do AL Rissani i teraz oczekuje na autobus spowrotem do Marrakeszu. TO bedzie bardzo dluga i bardzo meczaca podroz. Potem przesiadka do Essaouiry. i Znajde sie nad oceaneem. W koncu moze beda lzejsze temperatury. Mam nadzieje ze sie uda pospac choc troche w busie.
  • awatar Gość: you choose, nehvetsrlees deciding on wise is picking the electrical power that will make your camera journey final.supporting cameras the nicety about obtaining a tripod is that you can use the stand to seat your camera although angling at the scene and bam you have a picture. cameras,
  • awatar Gość: you choose, nehvetsrlees deciding on wise is picking the electrical power that will make your camera journey final.supporting cameras the nicety about obtaining a tripod is that you can use the stand to seat your camera although angling at the scene and bam you have a picture. cameras,
  • awatar Gość: you choose, nehvetsrlees deciding on wise is picking the electrical power that will make your camera journey final.supporting cameras the nicety about obtaining a tripod is that you can use the stand to seat your camera although angling at the scene and bam you have a picture. cameras,
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (20) ›
 

 
Nastepny dzien to byla podroz do Tinghir. Bez zbednych komentarzy - dotarlem w jednym kawalku. Pierwsza rzecz ktora mnie spokala to przyjaciel za pieniadze. Czyli koles ktory se chcial ze mna pogadac, w moim wieku. Pogadal, spytalem go o pare rzeczy i jeszce zaprowadzil mnie do taniego hostelu. Niby wszystko ok. Spotkalismy sie pod koniec dnia a on zaczal sie wypytywac jaki prezent mu dam. Troche zglupialem a on wytlumaczyl mi ze musze u zaplacic za to, ze spedzil ze mna czas. Probowalem mu cos przetlumaczyc ale w jego swiecie wdwziecwnosc za pomoc = kasa. Albo jakis prezent. Paranoja. Tu nawet ze sie z kims pogada trzeba placic. Smialismy sie z innymi ludzmi z Europy ze w Maroku turysci jedynie za powietrze nie musza placic. Ale to jest chore. Kraj jest przepiekny. Cudowny wrecz. Ale ludzie sa do dupy. Wszedzie chca tylko kasy. JUz nie wspomne ze moje marzenia o tanim zyciu tutaj prysly bardzo szybko. Bo w sklepach nie ma cen i sprzedawcy dla turystow sprzedaja wszystko drozej. Wiec wychodzi mnie tu zycie znacnie drozej niz w Polsce.

Tak tez dla uspokojenia Was to glownie sypiam w bardzo tanich hostelach. Pod namiotem tylko czasami sie zdarza. Zreszta i tak sie zepsol troche. Podrozuje wszystkim czym sie da. Busami; pieszo, grand taxi, wielbladem Stop tutaj tez jest w wiekszosci przypadkow platny wiec nie mam ochoty na te rodzaj transportu.

A z Tinghir wybralem sie do wawozu TOdra. Zrobil na mnie piorunujace wrazenie. A turyscie zwiedzali tylko kawalek wiec przez dluzszy czas moglem sie cieszyc spokojem. W wawozie bylo tez wielu alpinistow wiec bylo na co popatrezc. Droga powrotna - 15 km, zrobilem pieszo; ale byly tak cudowne widoki, tak piekne swiatlo ze nie moglem inaczej wybrac. Jeszce na koniec dnia, po powrocie do Tinghir, przyczepil sie drugi platny przyjaciel. Dlatego tesknie za wszystkimi. Jedyni ludzie z jakimi sie zaprzyjaznilem w Maroku to turysci.
  • awatar Gość: The new expanded soaicl corps americorps for their food and let the new expanded soaicl corps americorps for their food and let the deadbeats get bailouts or have them join the new expanded soaicl corps americorps for their food and reprogramming.The new expanded soaicl corps americorps for their food and housing and housing and housing and let the new expanded soaicl corps americorps.For their food and reprogramming.The deadbeats get bailouts or have them join the new expanded soaicl corps americorps for their food and reprogramming.
  • awatar Gość: The new expanded soaicl corps americorps for their food and let the new expanded soaicl corps americorps for their food and let the deadbeats get bailouts or have them join the new expanded soaicl corps americorps for their food and reprogramming.The new expanded soaicl corps americorps for their food and housing and housing and housing and let the new expanded soaicl corps americorps.For their food and reprogramming.The deadbeats get bailouts or have them join the new expanded soaicl corps americorps for their food and reprogramming.
  • awatar Gość: The new expanded soaicl corps americorps for their food and let the new expanded soaicl corps americorps for their food and let the deadbeats get bailouts or have them join the new expanded soaicl corps americorps for their food and reprogramming.The new expanded soaicl corps americorps for their food and housing and housing and housing and let the new expanded soaicl corps americorps.For their food and reprogramming.The deadbeats get bailouts or have them join the new expanded soaicl corps americorps for their food and reprogramming.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (33) ›
 

 
Nie wiem czemu ale znowu sie nie dodal wpis przez sms. Naprawde irytujace bo zezarlo kase i nic.

Jak wygladaly ostatnie dni ?

Bylem w Ajt Ben Haddou, gdzie krecono m.in Gladiatora, Krolestwo Niebieskie czy Klejnot Nilu. Naprawde oszalamiajace widoki. Nastepnego dnia wybralem sie na 6km spacer do pobliskiej wioski. Rowniew bardzo ladnej. Poniwaz szedlem tam z samego rana i mialem sporo czasu to przeszedlem sie przez gaj palmowy do rzeki. Tam sobie troche odpoczalem. Zobacylem tez fajne skaly i stwierdzilem ze bedzie dalo sie tam troche powspinac. No to sporbowalemi sie udalo. ZObaczylem ze sie da wyzej i znowu sie wspialem. Itd az w koncu wszedlem na calkiem niemala gore. Oczywiscie nie bylo tam zadnej sciezki a kamienie co chwile osuwaly sie spod stop. Poza tym bylo bardzo stromo. Ale udalo sie i mialem piekny widok na cala okolice. Swietnie bylo. Dopoki nie trzeba bylo schodzic. Jak zobaczylem jak jest stromo to myslalem ze sie ze strachu zsikam. Tytmbardziej ze ziemia i kamienie byly bardzo niepewne, skaly ostre. W koncu udalo mi jednak, w bardzo powolnym tempie zejsc na dol. Bylem pocharatany troche i spragniony, a ze sklepu za bardzo nie bylo widu ani slychu to spowrotem 6km i padlem z wyczerpania i przegrzania. ALe dzien byl super. Jeszce spacer wiecworem a potem na dachu hostelu ogladania nieba pelnego gwiazd. Super.
 

 
Wczoraj poznałem 2 przefajne Bułgarki i sobie chodziliśmy po Marrakeszu( autobus miałem jednak dopiero rano). Dzisiaj autobusem przez góry a potem piechota przy okropnym upale. I jestem w miejscowości gdzie kręcon m.in Gladiatora. Widoki są porażająco wspaniałe :-)
  • awatar Gość: Thniikng like that shows an expert at work
  • awatar Gość: Thniikng like that shows an expert at work
  • awatar Gość: Thniikng like that shows an expert at work
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (23) ›
 

 
I tak jeszcze raz dzieki. Za smsy. Latwiej mi jest tutaj jak wiem ze mnie wspieracie. I wogole tesknie juz strasznie za Polska. Pozdrowienia dla wszystkich piszacych smsy. No za komentarre tutaj tez. I w szcegolnosci pozdrowienia dla rodzicow.
Gratulacje tez dla szymona za mgr i dla michala - za obie rzeczy o ktorych pisales.
Aha przepraszam za literowki ale ciezko sie pisze na arabskiej klawiaturze
  • awatar Gość: I think you hit a blulysee there fellas!
  • awatar Gość: Knocekd my socks off with knowledge!
  • awatar Gość: Knocekd my socks off with knowledge!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (26) ›
 

 
Do Imlil dotarle, tzw grand taxi czyli taksowka ktora dziala jak autobus. Czeka sie az bedzie odpowiednia liczba chetnych i dopiero wtedy taxi jedzie. Do starego mercedesa wbija sie 7 osob > Roznica temperatur miedzy marrakeszem a imlil byla dosc znaczna i sie od razu przeziebilem. Nie moglem sie dogadac z kobieta ktora byla wlascicielka terenu na ktorym namiotowalem i musialem wchodzic na Toubkala z 16 kg plecakiem.

Pierwzszy dzien to podroz do refugio na wysokosci 3200 m. Normalnie idzie sie troche wiecej niz 4 godziny. MI zajelo to 7 godzin i myslalem ze skonam. Nawet jeden z berberow, mieszkancow gor, zrobil wielkie oczy jak podniosl moj plecak. Bo kazdy tam wchodzi z lekkim bagazem albo muly niosa ciezkie plecaki. Czasem tez ludzie wjezdzaja na mulach No i tak. Bylem chory, rano mmnie zlapala biegunka mialem ciezki plecak i wchodzilem w pracacy,m sloncu. Myslalem ze nigdy sie to nie skonczy. Zaczalem tez miec problemy z oddychaniem. Musialem czesto robic przerwy ale jakos sie tam doczolgalem do refugia. Jedyne co zdolalem zrobic to wzialem prysznic i poszedlem spac. Wiedzialem ze ,usze cos zjesc ale nie umialem przez dlugi czas sie do tego zmusic. W koncu wstalem i zszedlem na dol. Czulem sie okropnie ale po kolacji mi sie poprawilo. Poznalem pare z polski oraz pare ze slowenii, z ktora postanowilem sie zabrac za atak na szczyt. Jeszce podczas kolacji jakis koles stracil przytomnosc i go reanimowali wiec mialem fest stracha zwawajac na moj obecny stan.

Wstalem o 6:30 i mielismu ruszac na szczyt. Wtedy dopiero uswiadomilem sobie ze sie kompletnie nie zaakli,atyzowalem. CHoroba mi nie przeszla a wchodzenie na szcyt to byla jedna wielka niekonczaca sie katorga. Praktycznie co 10-20 krokow musialem sie zatrzymywac bo moje tetno bylo jak po przebiegniecu maratonu. Baaa co wiecej, jak juz stanalem nie potrafilem ustabilizowac oddechu. Slowency poszli juz nie czekajac na mnie bo to nie mialoby sensu.

To bylo okropne. Wiekszosc ludzi mnie wyprzedzala bo snulem sie jak zombi. Oddychalo mi sie tak ciezko ze zwykle wlozenie polara do plecaka bylo dla mnie niezwykle wymagajace. Ale szedlem dalej. Naprawde sie zaniepokoilem gdy zaczely mi dretwiec dlonie i stopy. Mimo ze byloi cieplo i caly czas ich uzywalem. MYslalem ze tam juz nie dojde. Na szczescie dretwienie ustapilo. Nadal jednak wchodzilem w tempie 10 krokow - minuta na ustabilizowanie oddechu. Byla to jedna wielka tytaniczna praca. Moja choroba i niedozywienie spowodowaly kompletny brak aklimatyzacji na tej wysokosci. W koncu jednak udalo sie wejsc. Bylo super. Pokonalem najwieksze chwile slabosci w swoim zyciu. Na szcycie o dziwo nie wialo. Baaa nawet cieplo bylo a widoki byly spektakularne. Nawet lepiej sie poczulem. Siedzialem tam chyba ze 45 minut. Tak jak to pisalem w poprzedniej notce ktora sie nie dodala, nie bylo sniegu wiec bylo ok. Gdy zobacylem ciemniejsze chmury zdecydowalem ze trzeba schodzic. Schodzenie juz bylo latwiejsze ale nadal zajmowalo mi wiecej czasu niz innym. Pod koniec trasy powrotnej zacelo padac. Bylem tak wykonczony ze zdecydowalem zostac sie na jescze jedna noc w refugio zamiast powrotu bezposrednio do imlil. Jescze jak juz bylem przy refugio to spotkalem grupe marokanczykow wchodzacych na szczyt. Wrocili po zmroku i okazalo sie ze rozpetala sie tam burza sniezna. Nastepnego dnia tez pogoda byla brzydka wiec trafilem idealnie. Schodzenie bylo juz latwiejsze choc meczyl mnie bardzo bolesny kaszel. Teraz jestem spowrotem w Marrakeszu i znowu ukrop z nieba. Jeszce na dodatek mam przytkane uszy po zjedzie z gor na poziom zero. Wybieram sie teraz do Ourzarate i w kierunku pustyni. Jesli bedzie bus. Jesli nie to spedze noc w Marrakeszu.
 

 
Na poczatek. Dzieki za wszystkie smsy. Szczegolnie te na dzien chlopaka Nie moge odpowiadac wam indywidualnie bo bym zbankrutowal. Dlatego pisze caly czas na tym blogu. Nie wiem czemu ostatni wpis sie nie dodal. Pisalem ze jestem w Imlil. I byla przede mna wchodzenie na dzabala. Dlatego nie odpowiadalem bo po prostu nie ma zasiegu w gorach.
 

 
Pisze tak partiami bo sie konputer wiesza. Spotkalo mnie tez pare nieprzyjemnych rzeczy ale nie zmienia to mojego nastawienia. Podroz do Marrakeszu byla okropna. Bo w nocy i z przesiadka. Samo miasto a szczegolnie medina to po prostu magia. Tetni zyciem co chwile sie cos dzieje. Spie w malym hoteliku kolo glownego placu. Juz mnie przypieklo. Swietna muzyka mnostwo zapachow. Suki, taki targ, to cos magicznego. Tam naprawde idzie sie zgubic. A wszyscy pokazuja droge nie do glownego placu ale droge na ktorej sa zaprzyjaznione sklepy. Ja tam bladzilem ze 3 godziny. Wszyscy mnie zaczepiaja i chca zebyn cos kupil. Robienie zdjec tez jest ryzykowne. Mnie spotkala za to awantura bo jak sfotografuje sie ich towar to trzeba albo kupic albo zaplacic za foto. Jeden koles nornalnie podszedl i zarzucil mi prawdziwego weza na szyje i wciagnal na plac z inny,i wezami. Wzial mi sam aparat i robil zdjecia. Potem zazadal kasy. Nie oponowalem : mialem weza na szyji Nie wiem jak to nozliwe ale wieczorem tak naprawde wszystko sie jeszcze bardziej rozwija. Na placu pod golym niebem powstaja stoliki z jedzeniem. Koles wola do mnie dobry wieczor. Jedzenie jak z restaruacji Magdy Gessler. Normalnie szok . Siadam i ktos wola do mnie mucha rucha karalucha. Co jak co ale chyba ,usialo tu byc troche polakow Niby chce sie na chwile uciec od tego zgielku ale po chwili chce sie wracac do tego festiwalu emocji. To miasto napewno jest tez dla asertywnych ludzi jesli nie chce sie zbankrutowac. Zostqje jeszce na noc a jutro ruszam , chyba piechota, w strone Imlil, czyli wioski przed Jabalem. Strasznie juz tesknie. Nie ma spejalnie z kim gadac. Bo Ci co gadaja po angielsku to albo falszywi przewodnicy albo naciagacze. A turysci chodza w rozne strony choc udalo mi sie poznac pare z niemiec i nepalczyka. Takze czzuje sie troche samotny, nie ma narazie sie z kim dzielic tym wszystkim. Dlatego piszcie czasem smsy. Bo to naprawde duzo dla mnie znaczy. Ok nie sposob opisac wszustkiego. Opowiem jak wroce. Aha, pozdrowienia dla Kasi poznanej na lotnisku.
  • awatar Gość: I really wish there were more aritcles like this on the web.
  • awatar Gość: KatharinaMam juz 2 dzieci i 2 spilare ktc3b3ra zalozylam 3 lata temu kiedy cc3b3rka miala 8 m-cy, jestem w 100% zadowolona tylko mam jeden problem i dlatego weszlam na ta strone: mieszkam w Niemczech i mc3b3j ginekolog twierdzi ze nie ma 5 letnich spiral i moja trzeba juz wyjac ale ja pamietam doskonale ze lekarz w Polsce zakladal mi ja na 5 lat a ten w tutaj chce poprostu zarobic ..Ogc3b3lnie spilare sa SUPER.1007
  • awatar Gość: KatharinaMam juz 2 dzieci i 2 spilare ktc3b3ra zalozylam 3 lata temu kiedy cc3b3rka miala 8 m-cy, jestem w 100% zadowolona tylko mam jeden problem i dlatego weszlam na ta strone: mieszkam w Niemczech i mc3b3j ginekolog twierdzi ze nie ma 5 letnich spiral i moja trzeba juz wyjac ale ja pamietam doskonale ze lekarz w Polsce zakladal mi ja na 5 lat a ten w tutaj chce poprostu zarobic ..Ogc3b3lnie spilare sa SUPER.1007
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (25) ›
 

 
Hej. Jestem w Marrakeszu. Pisze z kafejki internetowej. Ogolnie to poprzedni wpis kosztowal mnie 6 zl. SMSy sa tu strasznie drogie. Pierwsze wrazenia z Maroka : goraco. Wogole to inny swiat. Przechodzenie przez jezdnie to wielka przygoda. Wszyscy jada wedlug zasady kto pierwszy ten lepszy . Albo kto glosniej zatrabi. W samym Tangerze pytano mnie na ulicy chyba ze sto razy czy chce haszyszu. Bo niedaleko w gorach rif sa tego cale pola.Ludzie sa ogromnie nachalni. Za wszystko chca kase. Jak spytasz o droge to nnawet za to chca kase. Chodza za toba opowiadaja rone historie i ciagna do zaprzyjaznionych sklepow. Nie da sie ich pozbyc. Sam Tanger byl fajny. Mnostwo nqlych uliczek , w ktorych latwo sie zgubic.
  • awatar Gość: You keep it up now, undestrand? Really good to know.
  • awatar Gość: You keep it up now, undestrand? Really good to know.
  • awatar Gość: You keep it up now, undestrand? Really good to know.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (28) ›
 

 
Udało się :-D ! Wpuścili mnie do Maroka. Przeprawa promem i w końcu moja stopa stanęła na Afrykańskiej ziemii. Nocuję w Tangerze. Więc zwiedzanie a jutro wieczornym autokarem do Marrakeszu.
  • awatar Gość: Not bad at all fellas and gllaas. Thanks.
  • awatar Gość: Not bad at all fellas and gllaas. Thanks.
  • awatar Gość: Stay ifnromative, San Diego, yeah boy!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (22) ›
 

 
Dotarłem do Algercias. Jestem wykończony szukaniem miejsca na namiot. A teraz mam widok na Afrykę. Tam gdzieś za morzem. Dotarłem tu busami ale inaczej się nie dało
 

 
Jak nie urok to sraczka. Dokładnie teraz mój samolot startowałby z lotniska. A siedze w domu. Odwołali mi lot. Poinformowali w nocy na mejla (no comments) i oczywiście o odwołanym locie dowiedziałem się dopiero na lotnisku w Krakowie.

Szczerze to już mam dość wszystkiego. Nie wiem czy jestem w stanie wyobrazić sobie gorszy rok niz ten. Ale pojade tam choćbym miał się (uwaga dla wrażliwych) zesrać. Co mi zostało ? Tylko to. Przebookowałem bilety na sobote.
  • awatar Gość: Got it! Thanks a lot again for hleipng me out!
  • awatar Gość: Got it! Thanks a lot again for hleipng me out!
  • awatar Gość: Got it! Thanks a lot again for hleipng me out!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›
 

 
Hej wszystkim. Na tym miniblogu będą się pojawiać wpisy dotyczące mojej podróży do Maroka. Z różnych powodów (nie wdając się w zbędne szczegóły) zdecydowałem się na ten wyjazd pomimo kompletnego braku planów. Mam więc mega stracha. Tymbardziej, że to moja pierwsza samotna podróż i to od razu do arabskiego kraju. Choć jeden plan jest - Dżabal Toubkal.

Istnieje również możliwość, że nie wpuszczą mnie do Maroka ze względu na to, że paszport mam ważny jedynie przez 5 miesiecy a wymagany jest, żeby był przez 6. W takim wypadku wracam stopem przez Europe. Jednak gdyby wszystko poszło zgodnie z moimi oczekiwaniami to wylot rano w czwartek do Malagi i powrót z tego miasta 21 października.

Wpisy będe umieszczał tutaj za pomocą smsów, więc jak ktoś będzie chciał się dowiedzieć co ze mną to można tutaj zaglądać Fajnie też jakby ktoś czasem do mnie skrobnął, żebym jednak w samotności tam nie umarł Jakby ktoś mógł to fajnie jakbyście mi posyłali jak tam Juventus grał i jakie wyniki są na mistrzostwach świata w siatkówce.

Trzymajcie kciuki. I pewnie nie musze dodawać, że przez 24h na dobe tęsknie za Wami

Wylot pojutrze. Mega stres.
  • awatar Gość: Could you write about Physics so I can pass Scicnee class?
  • awatar Gość: Could you write about Physics so I can pass Scicnee class?
  • awatar Gość: Could you write about Physics so I can pass Scicnee class?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (16) ›