• Wpisów: 25
  • Średnio co: 113 dni
  • Ostatni wpis: 7 lat temu, 10:48
  • Licznik odwiedzin: 28 677 / 2952 dni
 
archiev
 
Artur Skrzydło: Fez jest fest :D Sorry ze taka przerwa w wiadomosciach na blogu, ale bylem dosc zajety, mialem intesywne dni.

Volubilis okazalo sie super. Z roznych wzgledow :d

No i rano w Meknesu do Fezu. Autobus jechal kolo 1,5 h wiec looz. Gorzej bylo po wyjsciu z busa. Mianowicie pomylilem lokalizacje, bo stacja autobusowa na ktorej wyladowalem, choc wielka, to nie byla zaznaczona na mojej mapie. Wiec dosc tak duzo pobladzilem. Pomogla mi troche trojka Polakow z Plocka. No i w koncu mniej wiecej znalazlem droge do schroniska mlodziezowego. Jak juz tam dotarlem, caly szczesliwy to okazalo sie, ze nie ma miejsc. W pobliskim hotelu nie bylo ani zywej duszy. Wiec ostatnia dosc tania opcja byla.. na drugim koncu miasta. I znowu zapychanie. Tak sobie wedrowalem w najgoretszej porze dnia przez 3 godziny. Na miejscu moze warunki nie krolewskie. Z tym ze cieply prysznic 10 dirhamow. Gdy zobaczyli ze biore prysznic z zimna woda pojawil sie dla  mnie specjalny cennik, czyli 5 dirhamow za zimna wode. Komentarz chyba zbedny.

Po chwilowym wypoczynku ruszylem w miasto. Okazalo sie naprade ogromne. I piekne. Dzieki bogu sa tu trasy tematyczne i dzieki temu nie tak latwo sie zgubic w medinie. W koncu 9465 ulic moze zrobic nieco problemu. Szcegolnie ze nie sa pooznaczane. A jesli juz to tylko po  arabsku. No w kazdym badz razie sobie sporo pozwiedzalem.

Powrot nocny przez medine to byl thriller w najlepszym wydaniu. Ciemno podejrzane typy i setki tak samo wygladajcych uliczek. Strach sie bac. Na szczescie w polowie drogi z opresji wybawil mnie Abdul, ktory o dziwo za pokazanie mi drogi nic nie chcial.

Dzisiaj juz bylo przadne zwiedzanie. Pomimo intesywnosci miasta mozna znaezc miejsca, w ktorych jest spokoj takie jak np przpiekny cmentarz zydowski (najesc tez sie mozna bo rosna tam drzewa pomaranczowe :D )W sumie to teraz wrocilem ze wzgorza, z ktorego rozciagal sie znakomity widok na cale miasto. Pieknie, oaza spokoju. Fez jest fascynujacy. Ale tak jak prawie kawde miasto bardzo meczacy. Rezste opowiadan po powrocie, bo na cala historie skladaja sie setki detali, malych przygod, spotkan, rozmow. Nie sposob tego opisac. Szcegolnie jak sie ma ograniczenia czasowe na necie.

Pozdrawiam Piotrka M, ktory napisal mi gigantycznego smsa :D Jutro do Szawszawan, czyli ostatniego punktu podrozy.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
  •  
     
    nie był wcale taki gigantyczny :) w końcu udało mi się streścić w zaledwie trzech częściach :) A na marginesie - nie uszło mojej uwadze, że zareklamowałeś kiedyś mojego bloga u siebie, więc teraz Ci się odpłaciłem :) Dużo mógłbym tu skomentować, bo choć Twoja podróż zgoła odmienna od mojej, to jednak wszystkie podróże mają w sobie zawsze jakąś część wspólną - taką atmosferę przygody, którą tu wyczuwam i przez to świetnie mi się czyta i gorąco kibicuję. Powodzenia w dalszym ciągu!